Jak to było

Na piątym roku studiów moja szefowa (przed studiami pracowałam w Kole Pomocy Dzieciom Specjalnej Troski – dziś Polskie Stowarzyszenie na Rzecz Osób z Upośledzeniem Umysłowym) zaproponowała mi zamieszkanie i opiekę nad dorosłą kobietą z zespołem Downa. Byłam młodą mężatką, mieliśmy 2,5-letniego synka i mieszkaliśmy z rodzicami. Nie pracowałam już w Kole. Byłam na piątym roku, ale dalej się przyjaźniłyśmy, więc pomyślała o mnie.

Takim sposobem w roku 1986 zamieszkaliśmy z trzydziestosześcioletnią Grażynką i tak zaczęła się nasza trwająca do dziś przyjaźń z osobami niepełnosprawnymi. Moja Grażynka była przez 16 lat moim największym fanem i reklamą dobrych uczynków (tych autentycznych i tych wymyślonych przez naszą przyszywaną córeczkę).

W styczniu 2002 r. – po prostu umarła. Miała niecałe 52 lata.

Kiedy na początku 2004 r. zadzwoniła koleżanka i kazała mi natychmiast kupić najnowszą „Politykę” – kupiłam!

W gazecie był artykuł o hipnoterapeucie, który organizuje Obozy dla Niepełnosprawnych, a teraz szuka gospodarstwa wiejskiego na Obozy Przetrwania.

Na końcu artykułu – apel do rolników: Zgłaszajcie się!

Oczywiście natychmiast to uczyniłam! Ten tekst był balsamem na moją duszę – wszystko w nim pasowało do nas. Czasami czujecie, że los daje Wam drugą szansę? Ja tak właśnie się poczułam i postanowiłam z tej szansy skorzystać.

Pierwszy pobyt integracyjny, tzw. obóz przetrwania, odbył się w naszym gospodarstwie w sierpniu 2004 roku.

W roku 2005 mieliśmy dwa turnusy.

Od kilku lat w każde wakacje organizujemy po trzy pobyty integracyjne, na które serdecznie zapraszamy.