Łazienki Królewskie

Nasza Grażynka miała problemy trawienne. Przekonałam się o tym dość boleśnie na pierwszym wspólnym spacerze! Był maj. Niedziela, popołudnie, piękna pogoda. Idziemy do Łazienek. Moja teściowa, Grażynka, nasz trzyletni synek Bartek i ja. W parku dużo ludzi. Normalka! Ciepło, wolny dzień. Ptaki śpiewają, wszystko pachnie( znaczy kwiaty drzewa, trawa)- po prostu sielanka. Idziemy! Bartuś nie idzie. Bartuś jedzie! Jedzie na rowerze. Cóż może być cudowniejszego niż spacer w wiosenne popołudnie z dzieckiem i przyjazną teściową po sutym obiadku? No co? Synek jeździ wokół nas, czasami dzwoni dzwoneczkiem. Śmiejemy się rozmawiamy. Jak piękny jest maj! Nagle dociera do mnie jakiś niepokojący dźwięk. Patrzę na Grażynę. Ta odwraca wzrok, nic nie mówi. Pytam o co chodzi ? Nic! Idziemy dalej. Jęk. Stajemy. Pytam znowu. Cisza. Idziemy jeszcze kilka kroków. Grażyna chwyta się za brzuch i jęczy coraz głośniej. Pytam po raz kolejny : co jest? Kuupa- słyszę i słyszę jeszcze charakterystyczny dźwięk wydobywający się z brzucha. O rany! Gdzie tu WC? Mamo pilnuj Bartka! Biorę moją przyszywaną córkę za rękę i lecimy. Guzik tam- lecimy. Grażka jęczy i ściska nogi. Idzie wolno, a w jej brzuchu gra muzyka. Muzyka tak głośna, że nie mam wątpliwości czym ten koncert się skończy! Oczywiście kibla ani śladu. Miotam się bezradnie po trawniku . Ludzi tłum! Wszyscy jakby się uwzięli! Czemu do cholery musi być tak ładnie! Grażynka już nie idzie. Staje. Kuca. Nie, tylko nie to! Jesteśmy prawie na głównej alei. Fajnie! Tu najwięcej spacerowiczów! Rozglądam się wokoło. Rośnie dąb. Zapomniałam dodać, że Grażyna ma na sobie zupełnie nową sukienkę. Dopiero co ją dostała! Kuca więc pod drzewem. Ściąga majtki normalnie, a sukienkę zarzuca sobie na głowę( żeby się czasami nie pobrudziła). Moja teściowa i mój syn są już przy nas. Teściowa siada na ławce przy głównej alei, Bartek jeździ na rowerku – główną aleją. Ja stoję na trawniku- przy głównej alei. Zasłaniam Grażynkę przy dębie z sukienką na głowie! Za drzewem, na trawniku też są ławki( na tych ławkach też siedzą ludzie!). Nagle od jednej z nich odrywa się mały( może półtora roczny) człowiek. Podchodzi do nas. Pochyla głowę i patrzy! Pada kolanka i przygląda się z coraz większym zainteresowaniem. Wstaje, przechodzi kawałek i kuca. Nie wytrzymuję. Podchodzę, lekko  dotykam malucha, a kiedy ten wstaje- odwracam go w stronę skąd przyszedł. Na ławce siedzi dwoje młodych ludzi.( Musi rodzice). Dziecko natychmiast zaczyna płakać( nieprawda nie płakać! Ono zaczyna przeraźliwie wyć!)Dwójka z ławeczki podnosi swoje cztery litery i pędem do krzyczącego potomka ( a tym  samym do mnie i pupy Grażynki- reszta pod sukienką). Ty k…o(słyszę zwyczajowe powitanie) to wstyd żeby taka stara baba wystawiała swoją ogromną d..ę ( bez przesady)na widok publiczny! Zabieraj się stąd! Zbiera mi się na płacz. Nie mogę wyksztusić ani słowa . Na krawężniku staje mój synek. Patrzy mi głęboko w oczy i pyta: mamusiu martwisz się? Nie martw się mamusiu! Teściowa leży ( na ławce) i zanosi się od śmiechu.

Opublikowano Blog | Skomentuj

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>