„Nienawidzę bocianów”

Nie myślałam,że kiedykolwiek poczuję się właśnie tak- nienawidzę szczerze i zupełnie racjonalnie bocianów. Wariatka ktoś powie, pewnie! Ciekawe jak Wy byście się czuli w mojej sytuacji. Bociany przylatują do nas od kilkunastu lat. Co roku! Zawsze najpierw pan ptak, a za kilka dni pani. Przywitania bocianie to cały rytuał. Piękny, wzruszający, dający nadzieję na coś nowego. Bocian to stałość uczuć, to miłość i partnerstwo! W końcu to taki pewniak, jak nastanie dnia po nocy…No właśnie pewniak! Jeździmy po okolicy. U sąsiadów na gnieździe jest! W Nowogrodzie przy drodze jest. Tu jest tam jest, ówdzie oczywiście też! U nas nie ma! Mija tydzień. Przylatuje jeden. No nareszcie! Dzień następny- a figa, nie ma! Dwa tygodnie, trzy- i nic! Zaczynam mieć pretensje do swojej ciężarnej synowej. Może bociany uznały, że skoro spełniły swój obowiązek- nie są już potrzebne. Cała okolica aż roi się od aktywnie działających bocianów. Uzupełniają gniazda, prowadzą swoje gry godowe, klekoczą. Wszędzie! Tylko nie u nas. Spoglądam na puste, ogromne bocianie domostwo i krew mnie zalewa. Zazdrość ogarnia ogromna! To niesprawiedliwe! Po tylu wspólnie spędzonych latach, po tylu przeżyciach: Dwa lata temu- zakrwawionego bociana znajdują nasze dzieci. Łapią, wsadzają do skrzyneczki i zawożą do Warszawskiego Zoo. Amputują mu skrzydło, ale przeżywa! Mieszka w stolicy. Rok temu- jest integracja. Jemy na werandzie obiad. Nagle patrzymy, koło stajni idzie bocian. Ma wyszarpany bok! Jest sobota. Próbujemy znaleźć pomoc! Niestety telefon odbiera tylko weterynarz w Łomży. Zgadza się przyjąć ptaka, ale potem musimy go zabrać. Kilka osób wiezie boćka. Lekarz zszywa ranę. Za darmo! Rana jest widocznie zbyt duża. Biało czarny nie przeżywa nocy! To tylko dwa najnowsze zdarzenia. A to,że co roku trzymamy kciuki za udany wylot do ciepłych krajów? A to, że sprawdzamy ile maluchów wraca do gniazda na noc? A ten zimowy wieczór, gdy nagle zobaczyliśmy bociana siedzącego na gnieździe? Dzwoniłam wtedy do wielu dostępnych telefonicznie miejsc zajmujących się bocianami. W końcu dodzwoniłam się do sympatycznej Pani w Zielonej Górze! Bardzo się przejęła. Powiedziała, że zazwyczaj jeździ na interwencje, ale nie wiadomo dlaczego pod Łomżę nie może… Dostałam instrukcję jak mam postępować, ale rano go już nie było. Pewnie pofrunął gdzieś się schronić. Tej nocy termometr wskazywał -30 stopni C. To tylko kilka takich zdarzeń. Było ich znacznie więcej! Czuję się opuszczona przez przyjaciół. Powiem otwarcie- zdradzona! Wszędzie wygląda, że bociany złożyły już jaja. Postanowione! Nienawidzę bocianów. Jestem obrażona na zawsze. Przestałam czekać,przestałam myśleć o tych zdrajcach. Mija kilka dni. Patrzę i oczom nie wierzę! Są i to od razu oba- pan i pani. Moje kochane. Takie zmęczone, takie biedne! To na pewno źli ludzie zatrzymali je w drodze. Chcieli zrobić krzywdę! Bandyci, kanalie. Moje maleństwa- znowu w domu! Jaki świat jest piękny. Jaki wspaniały Królewicz Maj!!!

 


 

Opublikowano Blog | Skomentuj

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>