„Ech, życie…”

„Ech, życie…”

    Obudził mnie dzisiaj telefon. Trochę jeszcze śpiąca zerknęłam na wyświetlacz komórki, dzwonił mój mąż. Nigdy nie odbieram od niego. Nie, nie dlatego, że nie chcę- po prostu ja mam duży abonament z darmowymi minutami, więc zawsze oddzwaniam. Tym razem też. „Cześć moja Walentynko” słyszę. Już, już mam zaćwierkać radośnie „Cześć, mój Walenty!!!”, gdy słyszę „Będzie do Ciebie dzwonić jakiś człowiek. Chciał rozmawiać z Tobą, dałem mu numer”. Pewnie coś Ci spróbuje wcisnąć! Tylko nic ni kupuj , na nic się nie daj namówić!. Przemyśl odpowiedzi, odmów!. Już mi się odechciało (jaki mój?! Jaki Walenty!!! – pomyślałam). Czar prysł. Jak bity kundel, do którego ktoś wyciągnął rękę z kawałkiem kiełbasy, a potem znienacka kopnął. Miało być tak pięknie, a wyszło jak zwykle. Normalka!

agrobaba

Opublikowano Blog | Skomentuj

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>